Co roku je obchodzimy. Zna je każdy na świecie. A przynajmniej kojarzy... W końcu nie każda religia je obchodzi, ale nie będę się w to zagłębiać.
Radosny czas spędzony w gronie rodziny, oglądanie Kevina po raz 10000u00000000 i wspólna modlitwa. Jednak nie każdy traktuje te święta jak oczekiwanie na powtórne przyjście Jezusa. Dla większości w tych czasach jest to bardziej impreza przy choince. Takie:
- Lubię, bo prezenty. Huehuehuehuehue hihihihi omg.
Preznety są przyjemne i warto je dawać swoim najbliższym, ale czy nie warto pomyśleć przykładowo o zdrowiu? W końcu nigdy nie wiadomo, czy nie zachorujemy. Nie mamy na to wpływu. Przekładamy niepotrzebnie dobra materialne nad te, które są nam naprawdę potrzebne. Nie mówię, że nie potrzebujemy pieniędzy, jedzenia. W tych czasach nawet nie obejdzie się bez technologii. Ale warto się zastawnoić, czy wolimy mieć iPhone'a czy może odnaleźć prawdziwą miłość.
Nie mylcie tych świąt z dobrym melanżem. Zastanówcie się, co tak naprawdę jest Wam w życiu potrzebne.
Nie oczekujcie drogich prezentów od swoich bliskich. Oczekujcie ICH.
WESOŁYCH ŚWIĄT!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz